Jak wyglądałby świat bez telefonów? Trudno to sobie nawet wyobrazić, tak bardzo ludzkość przyzwyczaiła się do tego wynalazku. Zawdzięczamy go pewnemu fizykowi wywodzącego się ze szkockiej rodziny logopedów. Bell wyemigrował do Kanady , a gdy przyjął obywatelstwo amerykańskie mógł w pełni rozwinąć skrzydła. Jednak nie od razu Kraków zbudowano. Przyszły wynalazca najpierw zajmował się nauką głuchoniemych, potem prowadził doświadczenia akustyczne. Aby ze swych pomysłów stworzyć coś rzeczywistego, zatrudnił do pomocy mechanika Thomasa Watsona, który ułatwił mu przeniesienie wiedzy teoretycznej na mechanikę telefonu. 10 marca 1876 roku okazał się pamiętnym dniem, wówczas to Bell wezwał swego asystenta, przebywającego wtedy w innym pokoju, przez telefon słowami: "Panie Watson, proszę tu przyjść. Jest mi pan potrzebny." W ciągu roku telefon udoskonalano z szybkością błyskawicy i już w 1877 powstała Kompania Telefoniczna Bella. Gdy w 1915 roku uruchomiono w Stanach Zjednoczonych transkontynentalną linię telefoniczną o długości ok. 5,5 tysiąca kilometrów, Bella i Watsona zaproszono do wzięcia udziału w uroczystości oddania linii do eksploatacji. 68-letni wówczas Bell, znajdujący się w Nowym Jorku, wypowiedział do przebywającego w San Francisco Watsona te same słowa, które 39 lat wcześniej zwiastowały erę telefonu, usłyszał jednak inną odpowiedź: "Tym razem nie będzie to takie proste, panie profesorze". Od owego dnia sprzed stu dwudziestu czterech lat tylko raz wszystkie telefony zamilkły. Była to minuta podczas pogrzebu owego ojca telekomunikacji, którą oddano hołd geniuszowi. Obecnie w samych tylko Stanach Zjednoczonych przeprowadza się co dzień przeciętnie 1,6 miliardów rozmów. A figury woskowe zarówno Bella jak i Edisona możemy oglądać na wieży Eifla w Paryżu.