A. Pope tak pisał o tym angielskim fizyku i matematyku: "Przyroda i jej prawa kryły się w mroku. I Bóg powiedział: Niech się stanie Newton! I stało się światło". Gdy się urodził, 25 grudnia 1642r.(w rok śmierci Galileusza), nawet matka nie dawała mu szans na przeżycie, gdyż był mieszczącym się w kwarcianym garnuszku wcześniakiem, jednak Boże Narodzenie to czas cudów i chyba właśnie za sprawą jednego z nich chłopiec, ku zdziwieniu wszystkich przetrwał i żył bardzo intensywnie. Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia (znane teraz nawet dzieciom za sprawą Woltera, który rozpowszechnił opowieść o spadającym jabłku) i siły utrzymujące wszechświat, stworzył podwaliny pod rozwój optyki: rozszczepił pryzmatem światło otrzymując widmo świetlne, stworzył korpuskularną teorię światła. Wspólnie z Leibnizem był twórcą rachunku różniczkowego i całkowego. Wszystkimi swymi odkryciami zdobył on sławę fizyka i zupełnie zapomniano, że był on również najzwyklejszym (no, może niezupełnie) śmiertelnikiem, z własnymi kłopotami. Jego ojciec (rolnik) zmarł trzy miesiące przed urodzeniem Isaaca, matka zaś bardzo szybko wyszła powtórnie za mąż, zostawiając syna pod opieką babci. Wydarzenia te wywarły wielki wpływ na charakter chłopca, który stał się podejrzliwy, nieufny i z furią reagował, ilekroć wydawało mu się, że ktoś zamierza zabrać mu choć cząstkę osiągnięć. Słynny stał się jego spór z Leibnizem o pierwszeństwo odkrycia rachunku różniczkowego jak również ostry konflikt z Robertem Hookiem o pierwszeństwo odkrycia prawa mówiącego, że siła grawitacji jest odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości przyciągających się ciał - zależność tę Newton odkrył wcześniej, jednak to Hook ją pierwszy opublikował. Kochał tylko raz, i choć wraz z pojawieniem się możliwości kariery uniwersyteckiej zaręczyny zostały zerwane, do końca życia pozostał wierny pannie Storey i nigdy się nie ożenił. Z czasów pierwszej miłości pozostały wiersze i rysunki, jednak o swych artystycznych zdolnościach Newton szybko zapomniał. Uczony zawsze starał odżywiać się zdrowo, jednak nie przywiązywał dużej wagi do posiłków, dość często o nich w roztargnieniu zapominał. Pewnego razu odwiedził go przyjaciel William Stukeley, jednak Newtona akurat nie było w domu. Ponieważ służba nakryła już stół do obiadu Stukeley, czekając na gospodarza, nałożył sobie odpowiednią porcję, resztę pozostawił zaś na nakrytym półmisku. Po powrocie do domu i przywitaniu się z przyjacielem uczony zasiadł do stołu. Gdy podniósł przykrywkę półmiska, zauważył resztki dania i rzekł: "Ależ jestem roztargniony! Myślałem, że jeszcze nie jadłem obiadu, a tymczasem widzę, że już to musiałem uczynić."